Korespondencja z Posłem…


list 1

list 2

list 3

list 4

list 5

Możliwość komentowania Korespondencja z Posłem… została wyłączona

14 czerwca 2005

Spotkanie, które miało być poświęcone arogancji władzy cechowej i problemom rzemiosła artystycznego(wyszczególnione w punktach)okazało się przygotowanym atakiem na mnie. Zgrabnie się zazębiające, długie i nacechowane agresją przemówienia cechmistrza i prezesa (v-ce) nie miały nic wspólnego z rzemieślniczą debatą nt. problemów rzemiosła. Szeroko się nie rozpisując zacytuję kilka bardziej charakterystycznych wypowiedzi:

CECHMISTRZA:

– NIE WIEM O CZYM BĘDZIEMY ROZMAWIAĆ

– ZASTANAWIAM SIĘ W JAKIM CELU TU PRZYSZLIŚMY

– RÓWNIE DOBRZE MOGLIŚMY SIĘ SPOTKAĆ U KOMENDANTA GARNIZONU BIEDRUSKO BO TAKI SAM MA WPŁYW NA CECH JAK IZBA RZEMIEŚLNICZA

– W KAŻDEJ CHWILI MOŻE PAN Z CECHU WYSTĄPIĆ I IŚĆ DO INNEGO CECHU

– SPRAWY CECHOWE PRÓBUJE PAN PRAĆ W PUBLICZNYM MIEJSCU – CZYLI IZBIE RZEMIEŚLNICZEJ

– KAŻDY RZEMIEŚLNIK MA W CECHU SWOJĄ TECZKĘ

– OCZEKUJE PAN KOPII SPRAWOZDANIA, PROTOKOŁU Z WALNEGO CO CHCE PAN ODE MNIE. CZUJĘ SIĘ NIEDOBRZE!

– CZY PAN CHCE BYĆ CZŁONKIEM CECHU?

– DO SPOTKANIA PRZYGOTOWYWAŁEM SIĘ PÓŁTORA DNIA

– MOŻE PRZENIESIE SIĘ PAN DO INNEGO CECHU

– PROWADZI PAN DZIAŁANIA DESTRUKCYJNE

– PRZEMAWIAM BO CHCĘ WYJAŚNIĆ KOLEGOM Z CZYM TUTAJ PRZYSZLIŚMY

– CZY W OGÓLE CHCE PAN BYĆ CZŁONKIEM CECHU

– NIE CZYTAŁEM PROTOKOŁU Z WALNEGO (2005) I NIE MA TAKIEJ POTRZEBY (protokół sygnowany)

– MY TU KOMBINUJEMY POD KOŁDRĄ, POD PRZEŚCIERADŁEM, POD KOCEM

– CZY CHCE PAN BYĆ CZŁONKIEM CECHU?

– PYTAM PO RAZ OSTATNI CZY CHCE PAN BYĆ CZŁONKIEM CECHU

– CZY CHCE PAN BYĆ CZŁONKIEM CECHU

– NIECH PAN NAPISZE DEKLARACJĘ LOJALNOŚCI

– JA ZAJMUJĘ SIĘ SWOIMI SPRAWAMI, INNYMI (spr.ryczałtu) SIĘ NIE ZAJMUJĘ!

– NIE ROZUMIEM O CO TU CHODZI, NIE WIEM DLACZEGO TU SIEDZĘ

– CZY CHCE PAN BYĆ CZŁONKIEM CECHU

– TO SPOTKANIE TO TO SAMO JAKBYŚMY SIĘ SPOTKALI U KOMENDANTA BIEDRUSKA

– JAKIE TO SPOTKANIE MA ZNACZENIE?

V-CE PREZESA IZBY:

– WIDZIAŁEM PANA PO RAZ PIERWSZY NA WALNYM

– CZEPIA SIĘ PAN PROTOKOŁU (z walnego 2005)

– PO CO PANU DOKUMENTACJA. JAKI OBOWIĄZEK MA CECH ABY PANU TO UDOSTĘPNIĆ. NIE MA TAKIEGO OBOWIĄZKU.

– DZIWIĘ SIĘ ZE ZARZĄD NIE WYRZUCIŁ PANA ZA NIEZAPŁACENIE SKŁADEK – W MAJESTACIE PRAWA I ZGODNIE ZE STATUTEM.

– JA MYŚLĘ, ŻE (…) TRZEBA ROZWAŻYĆ CELOWOŚĆ PAŃSKIEGO CZŁONKOSTWA W CECHU

– GDYBYM WIEDZIAŁ ŻE BĘDZIE PAN Z TAKIM UPOREM WRACAŁ DO TYCH PUNKTÓW (PROBLEMY Z RZEMIOSŁEM ART.) TO BYM TU NIE PRZYSZEDŁ

– KOL. ADAMIE LEPIEJ STRACIĆ CZŁONKA ANIŻELI CAŁĄ ORGANIZACJĘ I TAKĄ KONKLUZJĄ CHCIAŁBYM SIĘ POŻEGNAĆ.

NA TYM SPOTKANIU CECHMISTRZ W SPOSÓB PROSTY WYTŁUMACZYŁ MI RELACJE POMIĘDZY CECHEM A IZBĄ RZEMIEŚLNICZĄ A MIANOWICIE: „… i dziś spotykamy się tutaj (przyp.IZBA RZEMIEŚLNICZA) i ja się pytam po co? Równie dobrze moglibyśmy się spotkać u komendanta garnizonu Biedrusko bo taki sam ma wpływ na Cech jak Izba Rzemieślnicza w której jesteśmy zrzeszeni na zasadzie dobrowolności…”(CÓŻ NA BUTA I AROGANCJA). No i rzeczywiście, rolą Izby nie jest ingerowanie i kontrolowanie Cechu.
I tak pod szyldem DEMOKRACJI utworzyły się koterie rzemieślnicze. W tym celu należało całą organizację zdemontować, zdezorganizować, podzielić – co uczyniono. Jako, że o wiele łatwiej manipulować, na zasadzie kija i marchewki, strukturą rozbitą aniżeli zjednoczoną, silną. Zacytuję w tym miejscu wypowiedź posła PIS Michała Wójcika, który jak twierdzi – rzemiosło ma w sercu: „… rzemieślnik musi czuć, że organizacja za nim stoi. Muszą nastąpić zmiany w organizacjach. Muszą się w nich pojawić nowi ludzie. Na spotkaniach mówię rzemieślnikom – posłowie powinni zadbać o wsparcie rzemiosła w ustawowych zapisach, ale wy się też musicie zmieniać. To znaczy, że musicie rozumieć, że najważniejszy kto jest? Rzemnieślnik! I organizacje rzemieślnicze mają służyć rzemieślnikowi. Służyć! Zresztą wiele z nich doskonale wie, na czym ta misja polega. Ale są niestety takie, w których z tym zrozumieniem problemów środowiska nie jest dobrze”.

JA TWIERDZĘ: W OBECNYM STANIE RZECZY – UTOPIA!

Wracając do spotkania dnia 14 czerwca 2005, było ono przykładem istnienia w/w koterii rzemieślniczej. Po dwudziestu sześciu latach członkostwa w CECHU RZEMIOSŁ DRZEWNYCH i próbie przeciwstawienia się owej koterii, wystarczyło urzędnikom rzemieślniczym dwa tygodnie aby to „zagrożenie” czyli mnie SKASOWAĆ czyli wyrzucić za tzw. awanturnictwo. Nie siląc się wcale na jakiekolwiek merytoryczne uzasadnienie. Bo i po co? Jeżeli urzędnicy nie podlegając żadnej kontroli, nadzoru nad swym działaniem – mogą wszystko!

Efektem w/w spotkania z dnia 14 czerwca 2005 roku, była uchwała Zarządu Cechu Rzemiosł Drzewnych z dnia 27 czerwca 2005 oraz moje odwołanie od tejże uchwały przekazane dnia 9 lipca 2005 roku, w którym to starałem się wykazać bezzasadność niczym nieudokumentowanego uzasadnienia w/w uchwały z dnia 27 czerwca 2005 roku wykluczającej mnie z członkostwa w Cechu Rzemiosł Drzewnych.

Możliwość komentowania 14 czerwca 2005 została wyłączona

IKS listopad 2006 – „Jestem niezależny”.


Artykuł z iksa cz.1
Artykuł z iksa cz.2

Możliwość komentowania IKS listopad 2006 – „Jestem niezależny”. została wyłączona

Arcydzieło na deskach

27 października 2006 roku w Gazecie Poznańskiej ukazał się artykuł na mój temat.



Arcydzieło na deskach

Możliwość komentowania Arcydzieło na deskach została wyłączona

Poprzedni wpis zakończyłem pytaniem: JAK JEST DZIŚ?

Niech częścią odpowiedzi będzie cytat pisma, które otrzymałem wskutek interwencji z Ministerstwa Gospodarki i Pracy (lipiec 2005):

„(…)W chwili obecnej nie ma działań na szczeblu ogólnopolskim, które polegałyby na promocji ginących zawodów i wykonujących te zawody rzemieślników, kształceniu osób bezrobotnych w zakresie wykonywania także zawodów i szerokim wspieraniu działalności gospodarczej w tym zakresie.(…)Rzemiosło artystyczne jest specyficzną działalnością gospodarczą. Dotyczy ona w dużej mierze zawodów wytwarzających dobra zaliczane raczej do dziedzictwa narodowego, a więc mających znaczenie bardziej kulturotwórcze niż ekonomiczne. W związku z tym instrumenty wpierające tę branżę powinny w całości uwzględniać jej wyjątkowy charakter. Wydaje się, że inicjatywy najpełniej odpowiadające na problemy w tym zakresie powinny powstawać w środowisku rzemieślników.(…)Związek Rzemiosła Polskiego jest ogólnokrajową reprezentacją środowiska rzemieślników. Jest to z jednej strony reprezentacja tegóż środowiska wobec państwa, a z drugiej, dobra płaszczyzna do wypracowania propozycji w zakresie wspierania poszczególnych branż rzemiosła.(…) Z drugiej strony specyfika rzemiosła artystycznego wymaga szczególnych instrumentów wsparcia, jako że jest to działalność gospodarcz szczególnego rodzaju, dotycząca głównie zawodów wymierających (kowalstwo,snycerstwo, rusznikarstwo, garncarstwo, pozłotnictwo).(…) Biorąc pod uwagę wspominany wyżej aspekt kulturotwórczy, wynikający z przynależności rzemiosła artystycznego do dziedzictwa narodowego, warto byłoby rozważyć możliwość włączenia się resortu kultury do działań tworzących strategię pomocy dla tej grupy przedsiębiorców. Taki punkt widzenia przyjęły niektóre kraje Unii Europejskiej, np. Francja czy Hiszpania, gdzie rzemiosło jako takie zaliczane jest w dużej mierze do działalności związanej z tradycją, kulturą, a zabezpieczenie jego ekonomicznej i socjalnej ciagłości uzyskiwane jest poprzez działania promujące i umożliwiające rozwijanie przedsiębiorczości i szkolenia w zakresie tradycyjnych i niejednokrotnie ginących zawodów.”

Mamy więc sytuację wyraźnie określoną, a nijako przy okazji Min. Gosp. i Pracy wskazał odpowiedzialnych za ten stan czyli Związek Rzemiosła Polskiego!
Jak miało do tego dojść?
Jak organizacja, która w założeniu ma nam rzemieślnikom służyć przeistoczyła się w KATA RZEMIOSŁA?
Dosłownie i w przenośni. Jako, że nie jesteśmy już rzemieślnikami tylko mikroprzedsiębiorcami! Pod tym zaszczytnym i historycznym „TYTŁEM” pochowali się urzędnicy: Związek RZEMIOSŁA Polskiego czy Izby RZEMIEŚLNICZE. Rzemiosło traktując jako szyld, tarczę, za którymi to prowadzą swe partykularne, polityczne interesy.

Obserwując przez ostatnie kilkanaście lat postępującą degradację rzemiosła atystycznego dnia 24 maja 2004 roku na Walnym Zgromadzeniu Cechu Rzemiosł Drzewnych złożyłem wniosek (zaprotokołowane) o wystąpienie z powyższym problemem, listem otwartym do władz samorządu rzemieślniczego. Postulat ten został zaakceptowany przez Walne Zgromadzenie.
Dodatkowo zwrócono się do mnie o pisemne sporządzenie opisu problematyki, co wykonałem 26 maja 2004 roku, przekazałem do Cechu.
Dnia 24 czerwca 2004 roku poproszono mnie na spotkanie Zarządu Cechu Rzemiosł Drzewnych (zaprokołowane), na którym to ogólnie zgodzono się i doceniono rangę problematyki poruszonej przeze mnie w piśmie z dnia 26 maja 2004 roku oraz obiecano niezwłoczne podjęcie działań a tym zakresie.
Po kilkumiesięcznym bezskutecznym oczekiwaniu na realizację działań, do których zobowiązał się Zarząd Cechu Rzemiosł drzewnych dnia 24 listopada 2004 roku wystosowałem pismo do przewodniczącego Komisji Rewizyjnej ZRP Janusza Kowalskiego. Efektem czego powstał artykuł w magazynie rzemieślników: „Super kontakty biznesowe”, który przedstawiam:



Super kontakty biznesowe


Cytat dnia

Dnia 11 marca 2005 roku Zarząd Cechu wystosował pismo do prezesa WIR, którego treść delikatnie ujmując, znacznie odbiegała od ustaleń na zebraniu sprzed ośmiu miesięcy (24.06.04), a zarazem ograniczono problem nauki zawodu do uczniów młodocianych podczas gdy dotyczy to również uczniów pełnoletnich, co jest elementem szczególnie istotnym w kontekście istniejącego bezrobocia.

Chcąc poznać przyczynę swoistego, konktatorstwa, które postrzegam w pozorowanych działaniach Zarządu Cechu, wziąłem udział w Walnym Zgromadzeniu Cechu dnia 27 kwietnia 2005 roku próbując zabrać głos w punkcie 10-tym i 13-tym porządku obrad. Niestety okazało się to niemożliwe. Ustosunkowałem się do w.w. sytuacji pismem z dnia 7 maja 2005 roku kierowanym do cechmistrze Cechu Rzemiosł Drzewnych, które przedstawiam:


Zawiadomienie o walnym

Pismo do cechmistrza

Jednocześnie próbując zapoznać się z protokołem Walnego Zgromadzenia Cechu (tylko w biurze cechu) stwierdziłem istnienie kilku specyficznych przekłamań, niedokładności. W związku z czym zwróciłem się do Cechu o przekazanie mi kopii protokołu Walnego Zgromadzenia z dnia 27 kwietnia 2005 roku oraz tekstów sprawozdań organów Cechu, które powinny być ogólnie dostępne dla członków Cechu. Kierownik Cechu odmawiając, skierował mnie do Zarządu Cechu, co uczyniłem pismem z dnia 11 maja 2005 roku. Otrzymałem odpowiedź odmowną, co moim zdaniem jest sprzeczne z prawem do informacji choć nie jestem pewien czy te normy prawne docierają do tych, którzy powinni je stosować.

Dnia 14 czerwca 2005 roku zaproszono mnie na spotkanie w Izbie Rzemieślniczej podczas którego wywierano nacisk i starano się odwieść mnie od mojego działania, moich starań, moich pytań i wyegzekwować akt lojalności (milczenia wobec braku działań statutowych Cechu Rzemiosł Drzewnych oraz WIR). W tym momenciezrozumiałem, że niechcący dotknąłem zupełnie mi nieznanej, a całkowicie innej od przeze mnie poruszanej rpoblematyki rzemiosła. Nie przystałem na powyższe propozycje. WTEDY JESZCZE NIE WIEDZIAŁEM, ŻE TO BYŁ POCZĄTEK MOJEGO KOŃCA. NIE MIAŁEM POJĘCIA JAK URZĘDNICY ROZPRAWIAJĄ SIĘ Z NIEPOKORNYMI…TERAZ WIEM!!!

Możliwość komentowania Poprzedni wpis zakończyłem pytaniem: JAK JEST DZIŚ? została wyłączona